Minister koordynator służb specjalnych Mariusz Kamiński polecił podległym sobie służbom sprawdzenie czy zmarły 18 maja w niedzielę płk. Jan Lesiak, nie zostawił po sobie „prywatnego archiwum, na wzór gen. Czesława Kiszczaka – ustalił portal sluzbyspecjalne.com. Chodzi o dokumenty z czasów, gdy pracował w Urzędzie Ochrony Państwa (UOP) i Służbie Bezpieczeństwa.

Lesiak przeszedł do historii, jako ten, który inwigilował środowiska polityczne związane z braćmi Kaczyńskimi na początku lat 90.

Był później oskarżony o to, że w latach 1991–1997 stosował tzw. techniki operacyjne (podsłuchy i obserwacje osób), a także korzystał ze źródeł osobowych wobec legalnie prowadzących dziłalność partii politycznych.  W tym Porozumienia Centrum braci Kaczyńskich.

Słynna „Szafa Lesiaka” zawierała zebrane przez zespół Lesiaka (Zespół Inspekcyjno- Operacyjny, ZIO) w UOP i podległych mu oficerów informacje.

Pułkownik Lesiak bronił się, że celem działania jego zespołu było „rozpoznanie spraw operacyjnych, w których przechodziły osoby z kręgów politycznych”, czyli takich, w których było podejrzenie popełnienia przestępstwa.

W 2006 r. niewielka część dokumentów z tzw. szafy płk. Lesiaka została odtajniona. Wbrew obietnicom rządzący wówczas PiS nie zdecydował się na pokazanie tego co zebrali oficerowie UOP.

Wśród ujawnionych w 2006 r. dokumentów UOP można było przeczytać, że Jarosław Kaczyński zmierza do ustanowienia dyktatury w Polsce.

Pokaż więcej Redakcja
Pokaż więcej w  Kraj

Zobacz też

PiS szkoli partyzantów według doktryny z pierwszej połowy XX wieku

Wojska Obrony Terytorialnej zapowiedziały, że będą atakować cysterny. Szefostwo polskiego …