1 sierpnia był bardzo ważną datą dla mojej rodziny. W domu były dyskusje czy I Armia Wojska Polskiego lub Sowieci mogli uratować miasto i mieszkańców.

Najwięcej emocji budził właśnie los ludności cywilnej i celowości wywołania powstania przez dowództwo Armii Krajowej. Przy tak olbrzymiej dysproporcji sił. Moja Mama całą okupację i Powstanie Warszawskie przeżyła w Warszawie, na Rakowcu.

Po powstaniu trafiła do obozu w Pruszkowie z moim 2-letnim bratem. Tata, który w 1939 r. bronił Warszawy został ranny w bitwie pod Burakowem, podczas przebijania się do walczącej Warszawy. W 1944 r. był oficerem 4 Dywizji Piechoty, która wyzwalała warszawską Pragę. Wielu członków mojej rodziny było powstańcami warszawskimi. Brat mojego Taty Jerzy Boniecki (późniejszy założyciel Fundacja Polcul) jako 14 chłopiec-sierota (rodzice zostali zamordowani w gettcie we Lwowie) był żołnierzem Armii Krajowej.

Spory co do celowości powstania były w rodzinie. Nie było jednak nienawiści, jaka jest dziś u ludzi, którzy siłą rzeczy nie byli uczestnikami tych tragicznych wydarzeń.

Mama do końca życia miała na czole bliznę od uderzenia rękojeścią pistoletu. W Pruszkowie niemiecki żołnierz próbował wyrwać mojego brata twierdząc, że Mama jest za młoda na dwuletnie dziecko i na pewno mój brat jest Żydem. Życie uratowało im to, że wówczas wizytowała obóz komisja Czerwonego Krzyża. Ten niemiecki podoficer szukał później Mamy i bratam, ale pomogły im się ukryć polskie pielęgniarki pracujące w obozowym szpitalu. Mama doskonale znała język niemiecki, ale po wojnie nigdy w tym języku już nie mówiła. Aż do  2009 roku. Mama przebywała wówczas u mojej siostry w USA. Siostra zadzwoniła do mnie i powiedziała, że Mama ma nową koleżankę, Niemkę ,która w czasie wojny mieszkała ze swoim mężem w Warszawie. Byłem zdumiony. Na dodatek Mama z tą panią rozmawiała po niemiecku.

Stryj Boniecki spotkał się z moim Ojcem na Pradze. Tata ze swoim odziałem przechodził obok ludzi którzy przypłynęli z lewego brzegu Wisły. Byli to powstańcy i ludność cywilna której udało się uciec od spod okupacji, ale było też sporo dezerterów z armii niemieckiej przeważnie Ślązaków.

Ojciec ostatni raz widział Jurka w 1939 r. wtedy to było jeszcze dziecko. Wtedy podbiegł do niego młody żołnierz. Tata dowiedział się wówczas o śmierci rodziców. Ojciec zabrał brata na swoją kwaterę i nakarmił.

Dlatego po prostu teraz krew mnie zalewa, gdy czytam jak Maciej Wąsik, zniewieściały facet, całujący się z innymi facetami (jednocześnie prominentny członek partii szerzącej nienawiść do LGBT i zbijającej kapitał na homofobii) szczuje i dzieli Polaków. Udaje, że nie dostrzega nepotyzmu, ordynarnych przestępstw gospodarczych. Ten człowiek, który największe zagrożenie życia miał, gdy nie miał czym zaleczyć kaca, śmie atakować Radosława Sikorskiego, człowieka, który „wąchał proch”. Grozi mu wysłaniem „Miotły” batalionu o wspaniałej historii bojowej.

Panie Wasiąk, jakie Ty masz moralne prawo dzielić nas na lepszych i gorszych? Decydować kto jest Polakiem, a kto nim nie jest. Jak to jest, że wobec swoich podwładnych nazywasz mnie i Janka Pińskiego „pierdolonymi Żydami”. Masz świadomość co by „Miotła” zrobiła z takimi jak Ty? Bo wymierzała też sprawiedliwość tym, którzy dokonywali zbrodni na Żydach. Za to co robisz, w czasie okupacji zostałbyś minimum skazany na infamię, a może nawet na „czapę”.

Tomasz Szwejgiert

Autor jest zastępcą redaktora naczelnego portali: sluzbyspecjalne.com i Wieści24.pl

Pokaż więcej Redakcja
  • Dyskretny urok prowokacji

    Dziennikarz rządowej TVP został przyłapany przez miejski monitoring jak wyjmuje śmieci z k…
  • Sekrety współczesnej propagandy

    Współczesna propaganda opiera się przede wszystkim na manipulacjach przekazem informacji, …
  • Ziobro idzie po władzę

    Ostra walka obozu rządzącego z LGBT, to pochodna walki o władzę wewnątrz PiS. Minister Spr…
Pokaż więcej w  Kraj

Zobacz też

Były żołnierz Legii Cudzoziemskiej do Kamińskiego i Wąsika. Jesteście amatorami!

Nigdy w życiu nie spodziewałem się, iż PiS zrobi z Polski państwo policyjne, że będzie zat…