Czy gdyby ktoś dał ci 1000 zł gotówką, dałbyś mu dostęp do swoich maili, SMS-ów i chatów? Oczywiście, że nie. A jednak steki milionów ludzi korzysta z komunikatorów (Signal, WhatsApp itp.), które zbierają ich najbardziej prywatne dane, pozwalając, aby w przyszłości mogły posłużyć organom ścigania np. do postawienia komuś zarzutów.

Biznesowy projekt niebezpiecznik.pl (jej właściciel Piotr Konieczny pozuje na dziennikarza, a jest zwykłym biznesmenem sprzedającym swoje usługi) doradza politykom i dziennikarzom właśnie korzystanie z Signala i WhatsAppa, jako „najbezpieczniejszych komunikatorów”.

Problem w tym, że podając takie informacje wybiórcze jak kodowanie rozmów i czatów, nie dodaje iż zwykła skarbówka, która wejdzie na kontrolę do firmy, może podłączyć taki telefon i zgrać wszystkie rozmowy naiwniaka, który wierzył, że ma „bezpieczne” połączenia.

W rzeczywistości te komunikatory działają jako dobrowolnie instalowane urządzenia szpiegujące, które w odpowiednim momencie mogą zostać użyte przeciwko naiwnemu właścicielowi.

Przyznali to nawet sami moi oponenci w dyskusji.

Hasło Signala, „przywitaj się z prywatnością” (Say Hello to Privacy) powinno brzmieć naprawdę „pożegnaj się z prywatnością”.

W 2018 r. z telefonu adwokata prezydenta Donalda Trumpa (przeciwko, któremu prowadzono dochodzenie) agenci FBI odzyskali 731 stron wiadomości pochodzących z WhatsAppa i Signala, czyli właśnie szyfrowanych komunikatorów.

Jan Piński

Pokaż więcej Jan Piński
Pokaż więcej w  Kraj

Zobacz też

Obrońcy Pegasusa. Dlaczego „eksperci od bezpieczeństwa” atakują firmę, która nie kłania się CBA i innym służbom?

Zaufana trzecia strona służb. Niebezpieczne związki eksperta od bezpieczeństwa Adam Haertl…