Przesłuchanie chyba nie szło po myśli policjantek. W pewnym momencie zostałem wyproszony z pokoju, gdzie odbywały się czynności i kazano mi przejść do gabinetu p. Oryl (oczywiście nie ma o tym wzmianki w protokole przesłuchania, na co zwracałem uwagę).

W czasie rozmowy z podkomisarz Oryl dowiedziałem się między innymi, że „moja sytuacja jest tragiczna” oraz „z akt sprawy wynika, że popełniłem przestępstwo”.

Tak bezprawnego i bezczelnego twierdzenia od policjanta jeszcze nigdy nie usłyszałem. Gdzie dowody?

Straszenie świadka jest niedopuszczalne. A wmawianie mu, że jest przestępcą i pomawianie go jest karane! HALO, Biuro Spraw Wewnętrznych Policji macie okazję się wykazać! Do roboty! Czy policjanci z Elbląga zawsze traktują świadków w ten sposób? Czy to norma w tej komendzie?

Oczywiście oprócz bezprawnego zarzucania mi przestępstwa Oryl zwracała się do mnie w sposób chamski, per „człowieku”.

Wysoka kultura, nie ma co! Może na kursach oficerskich w Policji przeprowadzać jakieś dodatkowe zajęcia z kultury osobistej? Krótkie przesłuchanie, a w zasadzie odmowa składania przeze mnie zeznań przeciągało się z winy niedoświadczonych policjantów.

P. Oryl było chyba nie w smak, że jej żałosne próby wpływania na mnie przynoszą skutek daleki od oczekiwanego. Zakładam, że wiedziała z kim próbuje dyskutować. A jeżeli nie, to szkoda. Czas gonił, a jak to powiedziała ”w kolejce są już następni”.

To jakaś gonitwa? A może pomyliła pracę dochodzeniową z obsługą na kasie w markecie? W sumie nie wiem, gdzie lepiej by się sprawdziła.

P. Oryl próbowała również wmówić mi, bym nie czytał treści protokołu (nie ma przecież czasu, a następni do czynności już czekają), a wyłącznie ograniczył się do jego podpisania. Czas podobno ją gonił, mnie jednak nie.

W pewnym momencie stwierdziła, że „w zasadzie może pan w ogóle nie podpisywać, bo świadkowie często odmawiają podpisu, gdy nie zgadzają się z jego treścią (protokołu)”.

Ciekawa teza. A może w ogóle nie wzywać świadków na przesłuchanie i tworzyć protokoły samemu? Unikniemy kosztów, statystyka się poprawi, wsadzimy niepokornych do pudła na lata.

Mnie jednak zależało na tym, aby protokół przeczytać i dodać swoje uwagi, których było dużo (może zaskoczę policjantki prowadzące czynności – w protokole jest miejsce na uwagi świadka).

Dutkiewicz po sporządzeniu i wydrukowaniu pierwszego protokołu próbowała mi to uniemożliwić. Dopiero po moim stanowczym żądaniu do drugiego wydrukowanego protokołu część uwag dopisano. Reszty uwag Dutkiewicz nie chciała dopisać. Część z nich stanowiła bowiem o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez policjantów.

Takie czasy, zamiatanie spraw pod dywan widocznie w KMP w Elblągu to norma. Gdy podpisałem drugi protokół przesłuchania zażądałem zniszczenia w mojej obecności pierwszego, niepełnego protokołu (tego bez moich uwag). Dutkiewicz odmówiła jego zniszczenia. Oryl stwierdziła zaś, że „takiego protokołu nigdy się nie niszczy”.

Bzdura! Protokół taki niszczy się w obecności świadka. Być może policjantki tego również nie wiedziały. Totalna amatorszczyzna. Istotna rzecz, na którą zwróciłem uwagę, to fakt, że na protokole widnieje inna godzina, niż rzeczywista o której to czynności zakończono. Zwracałem na to uwagę policjantom. Jednak bezskutecznie – tego również Dutkiewicz nie chciała poprawić. Może jakieś nowe standardy? Gorzej jeżeli to norma.

Rzeczą, która absolutnie nie powinna mieć miejsca, to wmawianie świadkowi, że popełnił przestępstwo. Dodam, że p. Dutkiewicz oraz p. Oryl nie poinformowały mnie o treści zawiadomienia. Do tej pory nie wiem, czego zawiadomienie dotyczyło, kto je złożył, kiedy, a przede wszystkim jakiego dokładnie przestępstwa miałbym się dopuścić.

Ograniczono się wyłącznie do potraktowania mnie jako pospolitego przestępcy. Czułem się jak Józef K. z „Procesu” Franza Kafki. Zostałem przecież oskarżony o przestępstwo. Do tej pory jednak nie wiem jakie. Kolejną rzeczą, która nie powinna mieć miejsca to ciągłe przerywanie przez p. Oryl czynności przesłuchania. Wchodzenie z futryną do pomieszczenia, w którym odbywają się czynności procesowe jest naganne. Nie mówiąc już o tym, że podsłuchiwanie pod drzwiami to szczyt zwykłej bezmyślności. Jak czują się świadkowie, skoro oprócz składania zeznań są dodatkowo niepokojeni i przerywa im się wypowiedź? Poza tym, p. Oryl przebywając w pomieszczeniu, gdzie toczyło się przesłuchanie, nie jest umieszczona w protokole z czynności (również zwracałem na to uwagę).

Jeżeli zaś chodzi o protokół z przesłuchania, to w nie mam pewności, który z nich zostanie umieszczony w aktach sprawy. Gdy wychodziłem z pomieszczenia na biurku Dutkiewicz leżały dwa protokoły. Pełen profesjonalizm, nie ma co! A może powstanie kolejny. Przecież to żaden problem. Skoro policjantki tak ochoczo pisały raporty po moim wyjściu (dotyczące przesłuchania), mogą iść na całość. Mam nadzieję, że w raportach tych wskazały o niedopełnieniu przez siebie obowiązków służbowych.

Z początku zastanawiało mnie bezprawne zachowanie p. Oryl i p. Dutkiewicz. Dlaczego oskarżył mnie o przestępstwo, którego nie popełniłem. Dlaczego p. Oryl okłamała mnie, że z akt sprawy wynika, że miałem je popełnić. Było to nic innego, jak tzw. rozmiękczanie świadka, nagminnie stosowane przez niedoświadczonych policjantów. Próba przypisywania świadkowi, że jest przestępcą, gdy w rzeczywistości nie ma żadnych dowodów w sprawie jest złamaniem prawa.

Właśnie w taki sposób p. Oryl próbowała mnie straszyć. Dlaczego więc tak postąpiła? Odpowiedź jest banalna. P. Oryl chciała błysnąć, ponieważ od 1 października ma zostać zastępcą naczelnika wydziału kryminalnego w KMP Elbląg.

Brawo panie komendancie! A więc wyższy etat za rozmiękczenie świadka? Nie tędy droga. Chyba pomyliliście zawody. Nigdy nie stałem przed wami na baczność i nigdy nie będę! „Nie ze mną te numery, Bruner!”.

Ponieważ jestem fanem polskich komedii, mógłbym zacytować również z klasyka gatunku: „Czy tobie czasem, Wąski, sufit na łeb się nie spadł?” Po zakończeniu przesłuchania udałem się do służby dyżurnej. Miałem przecież złożyć zawiadomienie, którego zaprotokołowania odmówiła mi p. Dutkiewicz.

Niestety. I tym razem dowiedziałem się, że nie mogę tego zrobić. Powiedziano mi, że takie zawiadomienie mogę złożyć pisemnie.

Brawo Policja! Nie ma zawiadomienia, nie ma tematu. Zadać należy pytanie, czy wszyscy funkcjonariusze Policji w czasach PiS wykonują czynności służbowe w tak nieprofesjonalny sposób? Działanie policjantów oceniam jako naganne. To zwykła amatorka. Może ktoś się złamie – ja nie. Straszenie świadka, wymuszanie na nim składanych zeznań oraz próba ograniczenia swobodnej wypowiedzi są niedopuszczalne, a przede wszystkim karalne. Zarzucenie mi, że popełniłem przestępstwo, z którym nie mam nic wspólnego, to kolejny przejaw nękania mnie.

Aparat państwowy próbuje zrobić z człowieka bandytę. Próba zarzucenia mi przestępstwa z art. 202 Kodeksu karnego nie pozostanie bez reakcji. W konsekwencji działania policjantów (ale nie tylko) następnego dnia złożyłem obszerne zawiadomienia o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Czekam cierpliwie na rozwój wydarzeń. Ktoś się przeliczył.

Dr Wojciech Janik

Autor jest byłym agentem CBA, który ujawnił związki czołowych polityków PiS z aferą podkarpacką.

Pokaż więcej Redakcja
Pokaż więcej w  Kraj

Zobacz też

Bunt w PiS przeciwko nowej „szarej eminencji”. Michał Moskal będzie pomagał Kaczyńskiemu kontrolować służby

26-letni Michał Moskal w maju br. został szefem biura Jarosława Kaczyńskego. Bardzo szybko…