Dziś ciąg dalszy zmagań Komendy Miejskiej Policji w Elblągu z ochroną kościołów.

Według Krzysztofa Nowackiego z biura prasowego policjanci z KMP w Elblągu do ochrany miejsc kultu religijnego używają aut służbowych.

Nie wyobrażam sobie, żeby funkcjonariusze jeździli w czasie pracy prywatnymi autami. A jednak. Przez kilka dni (i nocy) obserwowałem uważnie pracę policjantów. Zauważyłem wtedy, że KMP w Elblągu dysponuje całą gamą aut służbowych. A do ochrony kościołów policjanci jeździli samochodami prywatnymi.

A więc p. Nowacki znowu kłamał. Czyżby nie spodziewał się, że weryfikacja jego odpowiedzi jest aż tak banalnie prosta?

Mało tego, że policjanci, na polecenie swoich przełożonych, wykorzystywali w czasie pracy auta prywatne, to w czasie nocnej służby praktycznie non stop pilnowali kościołów siedząc w ich wnętrzu, oczywiście na włączonym silniku.

Przez całą służbę w ten sposób zużywano kilka litrów paliwa. Czyżby policjanci ci dostawali paliwo służbowe? Nie sądzę.

Zweryfikowałem również informację dotyczącą tego, czy policjantom wydano indywidualne środki ochrony przed zakażeniem koronawirusem.

Odpowiedzi, jakie uzyskałem właściwie są podobne: policjanci twierdzą, że do służby nie wydano im żadnych środków ochronnych, nawet maseczek jednorazowych.

Jedynie co usłyszeli to to, żeby środki te zdobyli indywidualnie, ewentualnie pilnowali kościołów nie zakładając ich. Jaka troska o podwładnych!

Osobną kwestią są środki łączności na służbie. Według p. Nowackiego policjanci mieli być zaopatrzeni w służbowe środki łączności.

Oczywiście jest to nieprawdą.

Po pierwsze, policjantom nie wydano urządzeń krótkofalowych – potwierdzają to moi rozmówcy.

Po drugie, policjanci z KMP w Elblągu używają na służbie prywatnych telefonów komórkowych.

Każdy mój rozmówca z KMP twierdzi, że bez tego służba w zasadzie nie byłaby możliwa. Dobrze chociaż, że w tym celu używają wszelakich komunikatorów.

Jednak sama kwestia przekazywania jakichkolwiek danych przez jawną telefonię komórkową zakrawa o kpinę. Ciąży to przede wszystkim na przełożonych. Trzeba sobie zadać pytanie, czy komendant miejski KMP w Elblągu zdaje sobie w ogóle sprawę z zagrożenia które niesie za sobą używanie prywatnych środków łączności w czasie pracy?

Szczególnie w czasie pracy operacyjnej. Tak, policjanci wykonujący te czynności również nie mają służbowych telefonów!

Na pozostałe pytania w ogóle nie otrzymałem odpowiedzi. Będzie to tematem innego artykułu.

Zastanawia mnie teraz, jak muszą czuć się policjanci, którzy pełnili służbę w ochronie kościołów w swoich prywatnych autach?

Przecież według p. Nowackiego pełnili ją w autach służbowych.

Zastanawia mnie również to, jak czują się policjanci, gdy czytają, że ich przełożeni dbają o nich, jak rodzony ojciec, bo w rzeczywistości zaś jest inaczej.

Dlaczego więc p. Nowacki okłamał mnie – jako dziennikarza – po raz kolejny? Czyżby komendant elbląski Robert Muraszko wydał mu takie polecenie? A może weszło mu to w nawyk? Co chciał ukryć?

Weryfikacja jego odpowiedzi nie była przecież trudna. W zasadzie można pokusić się o stwierdzenie, że w udzielonej odpowiedzi poza zwrotem grzecznościowym na początku były same kłamstwa i przeinaczenia.

Oczywiście są plusy całej tej sytuacji. Po zadaniu przeze mnie pytań dla rzecznika prasowego KMP w Elblągu z godziny na godzinę zmieniły się zasady ochrony kościołów.

W chwili obecnej służbę tę pełnią w zasadzie dwa rodzaje policjantów. W dzień są to dzielnicowi, którzy do ochrony mają wskazany teren miasta z kilkoma obiektami. Robią to oczywiście w policyjnych autach oznakowanych. Czyli jest progres! Brawo!

W nocy natomiast jest o wiele ciekawiej. W podobny sposób (z kilkoma obiektami do ochrony) kościołów pilnują policjanci operacyjni.

To nie żart! Funkcjonariusze operacyjni z kilku wydziałów chronią budynki kościelne.

Trzeba przyznać, że jest to bardzo subtelne podejście do pracy operacyjno-rozpoznawczej.

Gdzie szacunek do munduru funkcjonariusza policji?

Swoją drogą, zabawnie wyglądała sytuacja w której dziennikarz „siedzi na ogonie operacyjnym” i jeździ za nimi kilka dni będąc jednocześnie niezauważonym.

Wykluczam możliwość, że mieli oni zakaz zatrzymania mnie do kontroli.

Wydaje się, że tylko dzięki mojej dociekliwości komendant Muraszko zdecydował o tym, żeby policjanci nie używali w czasie służby prywatnych aut (przynajmniej podczas ochrony kościołów).

Przecież do czasu zadania przeze mnie pytań, nie przeszkadzało to nikomu, a policjanci grzecznie wykonywali polecenia przełożonych i do służby jeździli własnymi samochodami.

Ciekawy jestem reakcji Wydziału Kontroli KWP w Olsztynie.

Ciekawy, bo kilka dni temu uzyskałem informacje od Zastępcy Naczelnika tamtej jednostki, podinsp. Zbigniewa Dudy, że moje poprzednie pismo tam skierowane (zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa) zostało przekazane do rozpatrzenia dla… komendanta miejskiego policji w Elblągu.

Tym samym p. Muraszko sam rozpatrzy skargę na swoich podwładnych. Brawo! Tak się zamiata sprawy pod dywan.

A tymczasem w KMP w Elblągu trwają chaotyczne ruchy. Policjanci z wewnętrznego ustalają, co i jak mają wyjaśniać osoby zainteresowane.

Kupiłem popcorn i cierpliwie czekam na rozwój sytuacji. Mam przeczucie, że wkrótce będzie o wiele ciekawiej.

Dr Wojciech Janik, autor jest byłym agentem CBA

Pokaż więcej Redakcja
Pokaż więcej w  Kraj

Zobacz też

Gwałciciele pod ochroną PiS. Giertych to przewidział w swojej książce

Debiut powieściowy adwokata Romana Giertycha „Kariera prokuratura Żółcia” zacz…