Na przełomie października i listopada 2020 r. żołnierze WOT z 4 brygady terytorialnej z Olsztyna, dowodzonej przez Mirosława Brysia, a dokładniej z 43 Batalionu Lekkiej Piechoty z Braniewa, dowodzonego przez Grzegorza Wnuka, realizowali zadania ochrony miejsc kultu religijnego na terenie powiatu Elbląg. Głównym zagrożeniem miejsc kultu miały być wtedy protesty związane z tzw. strajkiem kobiet.

WOT-owcy realizowali zadania dzielnie. Tak dzielnie, że wykonując je nie byli umundurowani oraz służbę ochronną pełnili w nieoznakowanych autach.

Pytanie pierwsze: czy żołnierze WOT mogą wykonywać zadania o charakterze niejawnym? Skoro byli ubrani w ubrania cywilne i nie można było zidentyfikować ich przynależności służbowej znaczy, że wykonywali czynności niejawne.

Jest też druga ewentualność – żołnierze ci wiedzieli, że wykonując te czynności służbowe mijają się z ustawowymi kompetencjami terytorialsów. W katalogu zadań ustawowych nie ma nic o wykonywaniu czynności niejawnych o charakterze operacyjnym przez WOT. Ciekawie się zapowiada.

Pytania drugie: od kiedy żołnierze WOT wykonują zadania w autach nieoznakowanych?

Sytuacja, co najmniej, niepokojąca. Użycie aut nieoznakowanych na służbie zawęża w sposób zdecydowany listę służb, które z nich korzystają.

Bardzo subtelne podejście do wykonywania zadań służbowych. Chyba, że istnieje przepis, o którym nie wiedzą podatnicy płacący na utrzymanie tego „rodzaju sił zbrojnych” – to po pierwsze.

Po drugie: czy auta, które były wykorzystywane przez WOT posiadały dokumenty legalizacyjne? Skoro ich tablice rejestracyjne nie przypominały tablic używanych przez samochody MON, więc zapewne takie dokumenty mieć musiały. Na jakiej więc podstawie wydano dla WOT „legalki”?

W Ustawie o powszechnym obowiązku obrony Rzeczypospolitej Polskiej nic na ten temat nie znajdziemy. Podobnie w aktach wykonawczych.

Zastanówmy się więc, na podstawie jakich przepisów działali żołnierze WOT.

Tutaj zaczynają się schody. Ale po kolei.

Terytorialsi powinni działać na podstawie Ustawy z dnia 21 listopada 1967 r. o powszechnym obowiązku obrony Rzeczypospolitej Polskiej. Jednak tylko w połączeniu z innymi ustawami (nazwijmy je umownie – szczegółowymi), które określają zakres działań poszczególnych formacji (nie tylko WOT).

W Ustawie z dnia 26 kwietnia 2007 r. o zarządzaniu kryzysowym zapisane jest: (art. 25) „Jeżeli w sytuacji kryzysowej użycie innych sił i środków jest niemożliwe lub może okazać się niewystarczające, o ile inne przepisy nie stanowią inaczej, Minister Obrony Narodowej, na wniosek wojewody, może przekazać do jego dyspozycji pododdziały lub oddziały Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej, zwane dalej „oddziałami Sił Zbrojnych”, wraz ze skierowaniem ich do wykonywania zadań z zakresu zarządzania kryzysowego”.

I dalej: „w realizacji zadań z zakresu zarządzania kryzysowego mogą uczestniczyć oddziały Sił Zbrojnych, stosownie do ich przygotowania specjalistycznego, zgodnie z wojewódzkim planem zarządzania kryzysowego”.

Czy wobec tego WOT został użyty w oparciu o przepisy tej Ustawy? Oczywiście, że nie. Nie została spełniona absolutnie żadna przesłanka w niej wymieniona. Żadna.

W Ustawie z dnia 6 kwietnia 1990 r. o Policji zapisane jest: (art. 18) „W razie zagrożenia bezpieczeństwa publicznego lub zakłócenia porządku publicznego, zwłaszcza poprzez sprowadzenie: niebezpieczeństwa powszechnego dla życia, zdrowia lub wolności obywateli; bezpośredniego zagrożenia dla mienia w znacznych rozmiarach; bezpośredniego zagrożenia obiektów lub urządzeń ważnych dla bezpieczeństwa lub obronności państwa, siedzib centralnych organów państwowych albo wymiaru sprawiedliwości, obiektów gospodarki lub kultury narodowej oraz przedstawicielstw dyplomatycznych i urzędów konsularnych państw obcych albo organizacji międzynarodowych, a także obiektów dozorowanych przez uzbrojoną formację ochronną utworzoną na podstawie odrębnych przepisów; zagrożenia przestępstwem o charakterze terrorystycznym mogącym skutkować niebezpieczeństwem dla życia lub zdrowia uczestników wydarzeń o charakterze kulturalnym, sportowym lub religijnym, w tym zgromadzeń lub imprez masowych – jeżeli użycie oddziałów lub pododdziałów Policji okaże się lub może okazać się niewystarczające, do pomocy oddziałom i pododdziałom Policji mogą być użyte oddziały i pododdziały Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej, zwane dalej „Siłami Zbrojnymi””.

I dalej: „Pomoc (…) może być udzielona również w formie prowadzonego samodzielnie przez oddziały i pododdziały Sił Zbrojnych przeciwdziałania zagrożeniu, w przypadku gdy oddziały i pododdziały Policji nie dysponują możliwościami skutecznego przeciwdziałania tym zagrożeniom.”

Zastanówmy się więc, czy pomoc WOT udzieloną Policji w ochronie kościołów można było zakwalifikować, jako udzieloną na podstawie tej Ustawy. Wydaje się to, co najmniej, niemożliwe.

Co prawda jest także porozumienie o współpracy podpisane pomiędzy Dowódcą terytorialsów z Olsztyna, a Komendantem Wojewódzkim Policji z Olsztyna z dnia 31 lipca 2020 r., ale nawet ono nie uprawdopodabnia, w stopniu choćby znikomym, możliwości użycia WOT w ochronie kościołów. Porozumienie to dotyczy wyłącznie: zarządzania kryzysowego, ratowania życia ludzkiego i poszukiwania osób zaginionych oraz współpracę w zakresie działalności szkoleniowej.

Zapis ustawowy dotyczący żołnierzy Sił Zbrojnych kierowanych do pomocy Policji, a dotyczący przysługujących im uprawnień w zakresie niezbędnym do wykonywania ich zadań, wobec wszystkich osób (uprawnienia policjantów określone w art. 15 i art. 16 – w skrócie chodzi o: legitymowanie, ustalenie tożsamości, zatrzymywanie osób oraz użycie środków przymusu bezpośredniego i broni palnej), również nie kwalifikował terytorialsów do pomocy Policji w ochronie kościołów.

Po pierwsze: nie byli oni umundurowani, więc nie byłoby wiadomo, kto tak naprawdę chroni obiekty i czy robi to funkcjonariusz publiczny. Tak, zaskoczę może w tym miejscu dowódców terytorialsów – wy i wasi podwładni jesteście funkcjonariuszami publicznymi.

Po drugie: na jakiej podstawie terytorialsi zamierzali użyć środków przymusu bezpośredniego? Byłoby to niepokojące, gdyby obywatel zauważył chodzących z długą bronią po mieście nieumundurowanych ludzi.

A więc WOT chroniący kościoły nie robił tego na podstawie Ustawy o Policji. Nie została przecież spełniona absolutnie żadna przesłanka wymieniona w Ustawie. Żadna.

Dr Wojciech Janik

Autor jest byłym agentem CBA.

Pokaż więcej Redakcja
Pokaż więcej w  Kraj

Zobacz też

Oficer wywiadu, recenzuje książkę Pińskiego i Szwejgierta

Przeczytałem z uwagą książkę o obecnym niestety koordynatorze służb.  Książka napisana jes…