Mariusz Kamiński co najmniej od końca lat 90 utrzymywał kontakt z byłym oficerem rosyjskiego MSW. Na trop wschodnich kontaktów Kamińskiego wpadła Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, ale sprawę zamieciono pod dywan. Stało się tak mimo, że Kamiński złamał prawo nie podając tego kontaktu w ankiecie bezpieczeństwa. To dokument, który pozwala piastować najważniejsze funkcje w państwie i mieć dostęp do najtajniejszych dokumentów. W tej ankiecie trzeba podawać (i nie zatajać!) tylko prawdziwe dane, pod groźbą surowych kar. Nikt nie pozwolił wyjaśnić oficerom ABW, dlaczego Kamiński zataił tą znajomość w ankiecie personalnej. Co ukrywa człowiek rządzący dziś wszystkimi polskimi tajnymi służbami i policją?

Historia choroby

Rok 2006. Prawo i Sprawiedliwość tworzy Centralne Biuro Antykorupcyjne. Zwierzchnictwo nad nim ma przejąć poseł PiS Mariusz Kamiński. Zgodnie z procedurami Kamiński zostaje zobowiązany do złożenia ankiety bezpieczeństwa. To od niej zależy przyznanie mu tzw. poświadczenia bezpieczeństwa, niezbędnego do pełnienia stanowiska szefa służby do jakiego aspirował.

Dokumenty trafiają do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Na liście osób, z którymi Kamiński przyznał się do utrzymywania kontaktów, zainteresowanie oficerów wzbudza szczególnie jedno nazwisko. Kobieta przybyła z Moskwy w drugiej połowie lat 90. Jest Czeczenką, do Polski trafiła z mężem i córką.

Oficerowie ABW zaczęli rozpytywać o kobietę wśród społeczności Czeczeńskiej w Polsce. To osoba dość dobrze znana, udziela się i pomaga innym przybyszom ze wschodu, którzy tak jak ona zdecydowali się przyjechać do Polski.

ABW dowiaduje się, że kobieta utrzymuje z Kamińskim bardzo bliskie relacje. Rozmówcy oficerów wskazują również na męża kobiety. Według ich relacji był to wysoki stopniem (pułkownik) oficer rosyjskiego MSW. Zaniepokojeni tymi informacjami wracają do centrali, ale sprawa zostaje zamknięta. Kamińskiemu przyznany zostaje certyfikat i władza nad CBA.

Mimo, że sprawa zostaje zamknięta, to ABW huczy od domysłów i plotek. Wkrótce szczątkowa wiedza o Kamińskim i kobiecie trafia, w ślad za zmieniającymi miejsca pracy oficerami, do innych służb. Nikt jednak nie odważył się sprawy drążyć. Wkrótce też PiS stracił władzę na jesieni 2007 r., znający historię oficerowie odchodzą ze służby, a sam Kamiński niebawem zostaje zdymisjonowany w atmosferze skandalu.

Ile było prawdy w informacjach zgromadzonych przez ABW?

W trakcie naszego śledztwa dotarliśmy do oficerów ABW, którzy badali kontakty ministra Kamińskiego. Zgromadziliśmy też informacje dot. ww. Czeczenki. O sprawę wielokrotnie pytaliśmy ministra Kamińskiego, ale milczy.

Na rozmowę zgodziła się jednak sama zainteresowana. Pani A (nasza rozmówczyni jak i jej mąż zgodzili się na spotkanie i rozmowę, ale poprosili o niepodawanie ich pełnych danych w artykule) mieszka dziś w Warszawie. Pomaga córce, opiekować się dzieckiem. Córka pracuje w mediach i wspiera rodziców w utrzymaniu mieszkania.

Spotkanie odbyło się w prywatnym mieszkaniu, na starym osiedlu, kilka niedaleko Centrum Handlowego Land w Warszawie. W rozmowie z dziennikarzem wzięła udział Czeczenka i jej mąż. Były pułkownik, co jakiś czas podchodził do okna, niby zapalić, jednak do końca rozmowy nie wypalił nawet połowy papierosa. Obserwował czy dziennikarz przyszedł na rozmowę sam. W pewnym momencie zapytał dziennikarza czy pracuje dla tajnych służb. Spotkanie dziennikarza zabezpieczali byli oficerowie Biura Ochrony Rządu. W pewnym momencie przekazali mi (Janowi Pińskiemu) informację, że mają profesjonalną kontrobserwację, która ich zdaniem, nie jest polska. Ich zdaniem spotkanie dziennikarza z małżeństwem było monitorowane przez rosyjskie służby w Polsce. A na pewno przez jakieś inne służby.

Przed przyjazdem do Polski pani A pracowała w rosyjskim ministerstwie transportu. Wyznała, że poznała Kamińskiego ok. 1996 roku, na jednym ze spotkań w centrum czeczeńskim, podobnie jej mąż. O obecnym ministrze mówi w samych superlatywach. Przyznaje, że ich kontakty rozluźniły się ok. 2002 roku, niemniej Kamiński dalej był bardzo życzliwy i skłonny do uprzejmości dla niej i przedsięwzięć, w które była zaangażowana.

Kamińskiego poznał również jej mąż. Pan A przyznał, iż faktycznie jest oficerem w stopniu pułkownika (w stanie spoczynku). Wyjaśnił, że istotnie pracował w rosyjskim MSW, a w jego kompetencjach znajdowało się m.in. bezpieczeństwo pożarnicze – w tym Kremla. Również płk A wyraża się o Kamińskim w samych superlatywach. – To bardzo mądry człowiek, bardzo zaangażowany. Dużo mu zawdzięczamy mu – mówił o Mariuszu Kamińskim, były pułkownik rosyjskiego MSW.

Państwo A wyjaśnili, że zdecydowali się opuścić Moskwę ze względu na wojnę czeczeńską. Mieli dość tego jak byli traktowani przez Rosjan. Jak przekonują – jeszcze w 2008 roku zdarzało im się otrzymywać pogróżki telefoniczne.

Awanturnik z powołaniem

Mariusz Kamiński (we wrześniu skończył 54 lata) o pracy w służbach marzył od dawna. Po roku 90 ubiegał się o pracę w utworzonym w miejsce Służby Bezpieczeństwa Urzędzie Ochrony Państwa. Do UOP nie został jednak przyjęty.

Kamiński skupił się wówczas na aktywności politycznej. Wraz z bliskimi znajomymi, ich kolegami i rodzinami tworzą Ligę Republikańską (dziś przedstawiciele tamtych klanów pracują m.in. w CBA). Liga jest organizacją skrajnie antykomunistyczną (mimo, że wielu z jej działaczy to dzieci działaczy PZPR), a jej członkowie wsławiają się głośnymi akcjami wymierzonymi w polityków lewicy.

Pod kierownictwem Kamińskiego Liga zacieśnia współpracę i relacje ze społecznością czeczeńską. Na koncie mają wspólne akcje. Lider Ligi szybko też trafił do wielkiej polityki, zostając posłem na Sejm. Później Kamiński i jego drużyna zasilili szeregi (przede wszystkim warszawskiego i podwarszawskiego) PiS.

Pułkownik A zapewnił nas, że od wyjazdu z Moskwy nie utrzymuje kontaktów z przedstawicielami rosyjskich władz i służb.

Człowiek, który ma wiedzę o tym jakie procedury przeciwpożarowe obowiązują na Kremlu, jakie są procedury ewakuacyjne, jest szczególnie cenny tak dla rosyjskich, jak i dla polskich tajnych służb. W tej z pozoru niewinnej historii mamy do czynienia z tajemnicą. Dlaczego Mariusz Kamiński nie ujawnił, iż zna pułkownika? Przecież wskazał kontakt z jego żoną? Czy było coś w tej relacji, czego się obawiał? Przez ponad rok pytaliśmy Mariusza Kamińskiego, aby wyjaśnił tą sprawę. Konsekwentnie jednak ignorował pytania.

Były pułkownik rosyjskiego MSW przyznał, że rozmawiał „o wszystkim” z dwoma oficerami Urzędu Ochrony Państwa, w okolicach jesieni 2001 r. Małżeństwo wiedziało, że w służbach były donosy napisane na nich o utrzymywaniu kontaktów z Rosjanami. Według nich ich autorem byli ludzie nowych, prorosyjskich władz czeczeńskich, które za wszelką cenę chciały ich zdyskredytować. Te donosy otrzymali jak twierdzą od Mariusza Kamińskiego, który kazał im się ustosunkować do tych zarzutów na piśmie. Jak twierdzą, tak uczynili, odpowiadając na wszystkie zarzuty.

Człowiek, który zna procedury bezpieczeństwa w najważniejszym budynku Kremla w Rosji, jest cenny dla każdej służby. Pułkownik niespecjalnie ukrywa, że jest dobrze wyszkolony. Podczas rozmowy, z pewną dumą w głosie, opowiadał incydent jak polskie służby go śledziły i jak schował się za rogiem i doprowadził do konfrontacji z „ogonem” twarzą w twarz. A ów śledzący go przysłowiowo zapomniał języka w gębie.

Oficerowie, z którymi rozmawialiśmy mówią, że najlepsza dla Kamińskiego wersja jest taka, że jako dobry znajomy rodziny A. po prostu starał się chronić ich przed zainteresowaniem polskich służb. A zdawał sobie sprawę, że wskazując byłego pułkownika MSW jako swój kontakt narazi go na „maglowanie”. Problem w tym, że to wciąż oznacza, iż zataił prawdę w ankiecie bezpieczeństwa. Człowiek zarządzający polskimi służbami nie może mieć niezweryfikowanych kontaktów zagranicznych. Szczególnie, gdy w grę wchodzi wysoki rangą oficer obcego kraju. Jego historia rozwodu z Rosją brzmi wiarygodnie. Ale to wcale nie oznacza, że jest prawdziwa lub nieprawdziwa. To trzeba po prostu sprawdzić. A Kamiński, z jakiegoś powodu nie chciał, aby ABW tą znajomość weryfikowało.

Fragment książki Jana Pińskiego, Tomasza Szwejgierta, która ukaże się w październiku.

Pokaż więcej Redakcja
Pokaż więcej w  Aktualne

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz też

Prokuratura wszczyna śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień przez CBA. Aresztowano dziennikarza, który odmówił współpracy

Prokuratura zbada naciski CBA na dziennikarza, który odmówił złożenia zeznań zgodnie z wyt…