Dziś postanowiłem poruszyć kwestię zaangażowania funkcjonariuszy policji w ochronę miejsc kultu religijnego.

W tym celu zadałem rzecznikowi prasowemu KMP w Elblągu, p. Krzysztofowi Nowackiemu, kilkanaście pytań. Szczególnie interesowało mnie to, jak elbląska policja przeciwdziała tym mistycznym dewastacjom kościołów, o których to można było się dowiedzieć z telewizji reżimowej.

Przecież po niedawnym orzeczeniu Trybunału Julii Przyłębskiej na ulice polskich miast i miasteczek wyszły niezadowolone z takiego rozstrzygnięcia wrogo nastawione kobiety (rzadziej mężczyźni), które wykrzykiwały nawołujące do obalenia rządu okrzyki, oraz j…. PiS.

Chciałem więc dowiedzieć się, jak policja elbląska radzi sobie z tymi anarchistycznymi bojówkami (opłacanymi – jak opozycja w czasach PRL -przez wrogie pisowskiemu reżimowi siły zewnętrzne). Od kilku lat bliżej nieokreślone, ale nadal bardzo nieprzyjacielskie.

Na pytania zadane p. Nowackiemu spodziewałem się merytorycznej odpowiedzi. A przynajmniej na część z nich.

Odpowiedź p. Nowackiego to kolejny panegiryk kierowany w stronę komendanta miejskiego policji w Elblągu, insp. Roberta Muraszko.

„Ochrona osób i mienia jest podstawowym zadaniem policji i naszym priorytetem jest wywiązywać się z tego zadania. Dlatego stale monitorujemy stan potencjalnego zagrożenia dla porządku i bezpieczeństwa publicznego, analizujemy zebrane informacje i na tej podstawie podejmujemy adekwatne decyzje i działania. Są one realizowane w sposób zgodny z tym przewidzianym przepisami prawa i wewnętrznymi procedurami Policji.”

Brawo! Czyli wszystko w porządku, można się rozejść, a policji w Elblągu, a szczególnie jej szefowi, dalej pozwolić trwać w przeświadczeniu o własnej wyjątkowości i błyskotliwości.

Coś jednak mnie drgnęło i zacząłem pytać samych osób zainteresowanych, jak naprawdę wygląda ich praca w czasie pandemii oraz okresie wzmożonej ochrony kościołów.

Przyznam, że fragment odpowiedzi rzecznika mnie ujął: „Dotyczy to (ochrona miejsc kultu religijnego – red.) m.in. ochrony mienia zagrożonego aktami wandalizmu ze strony różnych środowisk, których aktywność w ostatnich dniach jest bardzo wzmożona”.

Popieram takie stanowisko, ale do chwili obecnej na terenie podległym KMP w Elblągu zdarzeń takich nie było w ogóle. Prewencja jednak została zastosowana. To cieszy. Nie cieszy jednak to, czego dowiedziałem się od samych policjantów. Ale po kolei.

Według p. Nowackiego: „Angażowani do tych działań (ochrona kościołów – red.) są zarówno policjanci pionu kryminalnego, pionu prewencji i jak i służba wspomagająca, a wykorzystywany jest do nich sprzęt służbowy. Dotyczy to zarówno środków transportu, środków komunikacji jak i środków przymusu bezpośredniego.”

Oczywiście zweryfikowałem tę informację – zarówno przed, jak i po otrzymaniu odpowiedzi z KMP w Elblągu. Okazuje się, że p. Nowacki, delikatnie mówiąc, mija się z prawdą, żeby nie napisać ostrzej.

Szkoda, że nie uzyskałem informacji, co p. Nowacki uważa za służbę wspomagającą. Postanowiłem więc dowiedzieć się tego od samych zainteresowanych.

W szczytowym momencie do ochrony kościołów zaangażowani zostali dochodzeniowcy z różnych wydziałów oraz inni policjanci (ale o tym później).

Dlaczego p. Nowacki pominął fakt, że kościoły były ochraniane przez pracowników zza tzw. biurka? W zasadzie nie mogło by to dziwić, jednak cała sytuacja ma również drugie – niezbyt optymistyczne – dno. Jedno z moich pytań dotyczyło tego, kto wykonuje za policjantów zadania bieżące, jeżeli oni sami nie wykonują na co dzień czynności patrolowo-interwencyjnych. Kto więc za nich pracuje?

Skoro do pracy w terenie skierowano dochodzeniowców z mienia, kryminalnego, przestępczości gospodarczej, wykroczeń oraz techników kryminalistyki, to kto w takim razie przesłuchuje świadków oraz osoby podejrzane, kto robi oględziny? Przecież taka sytuacje może doprowadzić do tego, że cała masa prowadzonych spraw będzie zalegać. Sytuacja przedziwna, ponieważ w zasięgu terytorialnym KMP w Elblągu jest kilkadziesiąt dodatkowych obiektów (kościołów) do ochrony. Daje to, co najmniej, drugie tyle policjantów zaangażowanych w te czynności (system dwuzmianowy po 12 godzin).

Moi rozmówcy stwierdzili, że i z taką sytuacją sobie poradzono. Podobnie było zresztą w pierwszej fazie pandemii. Sprawy były po prostu umarzane „z marszu” i hurtowo. I nieważne czego dotyczyły. Wszystko po to, żeby statystyka się zgadzała.

Tym jednak razem sytuacja trochę się różniła. W całej sprawie postanowiła teraz zareagować prokurator rejonowa z Elbląga, Grażyna Jewusiak. O tym w kolejnym tekście.

Dr Wojciech Janik

Autor jest byłym funkcjonariuszem CBA. Ujawnił, że CBA przechwyciło, ale ukryło nagranie znanego polityka PiS uprawiającego seks z 14-letnią dziewczynką.

Pokaż więcej Redakcja
Pokaż więcej w  Kraj

Zobacz też

Posłowe chcą, by policjanci byli wyposażeni w kamery

Wiesław Szczepański (Lewica), przewodniczący sejmowej Komisji Administracji i Spraw Wewnęt…