„Politycy używają Signala. I bardzo dobrze, bo to najbezpieczniejszy komunikator” – przekonywał w lutym 2020 r. portal niebezpiecznik.pl.

Tymczasem izraelska spółka Cellebrite (sprawę w Polsce opisał portal euroactiv.pl), pokazała na swojej stronie internetowej w jak banalny sposób można łamać zabezpieczenia Signala.

Chociaż później instruktażowy film został zastąpiony suchym komunikatem, to dużo osób skopiowało pierwotną wiadomość.

Firma stwierdziła, że złamała zabezpieczenia Signala po to, aby pomóc organom ścigania w zwalczaniu przestępstw, podczas, której używa się szyfrowanych połączeń.

Z usług Cellebrite korzystają służby m.in. na Białorusi, w Wenezueli, Indonezji czy Arabii Saudyjskiej. Czyli krajów, które z demokracją nie mają nic wspólnego.

O tym, że darmowe komunikatory nie gwarantują żadnej prywatności przekonał się ostatnio, boleśnie, były minister w rządzie Donalda Tuska – Sławomir Nowak.

Prokuratura bowiem otrzymała dostęp do zapisów jego rozmów, właśnie z darmowych szyfrowanych komunikatorów polecanych przez niebezpiecznik.pl.

Faktycznie bowiem takie komunikatory nie stanowią żadnej bariery dla służb.

Przekonali się o tym prawnicy Donalda Trumpa, którzy w trakcie śledztwa o nielegalne kontakty z Rosjanami zostali skonfrontowani właśnie z informacjami z Signal czy Whatsapp.

Agenci FBI odzyskali 731 stron wiadomości z tych rzekomo najbezpieczniejszych komunikatorów.

Budowanie fałszywej ułudy bezpieczeństwa i prywatności wygląda jak podprowadzanie naiwnych na rzeź służbom państwowym.

Biorąc pod uwagę, że w Polsce rządzi PiS nie oszukujmy się, że chodzi o ściganie kryminalistów. Raczej o kontrolę nad komunikacją wpływowych ludzi lub tych, których władza uznaje za niebezpiecznych.

Pokaż więcej Redakcja
Pokaż więcej w  Świat

Zobacz też

Gwałciciele pod ochroną PiS. Giertych to przewidział w swojej książce

Debiut powieściowy adwokata Romana Giertycha „Kariera prokuratura Żółcia” zacz…