Dziś o tym, jak policjanci, a przede wszystkim ich przełożeni, nie przestrzegają przepisów związanych z pandemią koronawirusa.

Zastanawiało mnie czy policjanci, tak ochoczo nakładający mandaty za brak maseczki lub złamanie innych zasad, określonych w ciągle zmieniających się rozporządzeniach związanych z epidemią, przestrzegają tychże przepisów w czasie pełnienia służby. Na ulicach widzimy przecież na co dzień umundurowanych funkcjonariuszy, którzy z uporem godnym lepszej sprawy wypatrują obywateli lekceważących obowiązek chodzenia w maseczce. Bardziej interesowało mnie jednak to, jak przełożeni dbają o swoich podwładnych, czy zabezpieczają im godne, a przede wszystkim bezpieczne warunki pracy?

W tym celu skierowałem do KMP w Elblągu szereg pytań dotyczących realizacji profilaktyki i kontroli i przeciwdziałania zakażeniom koronawirusem (2019-nCoV) wśród funkcjonariuszy tej komendy. Chciałem mieć przede wszystkim pewność, że osoby stojące na straży bezpieczeństwa same są dobrze chronione. Od ich spokoju zależy przecież bezpieczeństwo innych. Zamierzałem również uzyskać informacje o logistycznym przygotowaniu funkcjonariuszy KMP do przeciwdziałania zagrożeniom związanym z koronawirusem. Czy możemy więc czuć się bezpiecznie i mieć pewność, że w razie interwencji sami nie zostaniemy zakażeni przez biorących w niej udział policjantów?

Odpowiedź z KMP oczywiście uzyskałem. Tylko ciężko dostrzec jej związek z moimi pytaniami. Raczej był to swoisty niewierszowany dytyramb. Nie widziałem już dawno pisma tak bardzo wychwalającego kierownictwo policji, a przede wszystkim komendanta miejskiego. Być może wkrótce w KMP „posypią się” kolejne awanse. Podkomisarz Magdalena Oryl już przecież awansowała.


W zasadzie po przeczytaniu odpowiedzi z KMP mógłbym śmiało założyć, że nie ma się czego obawiać, wszystkie procedury działają optymalnie, a przełożeni policjantów są dla podwładnych jak rodzony ojciec. Dbają o nich i zapewniają im odpowiednie warunki pracy.

W odpowiedzi uzyskanej z KMP doczytałem między innymi, że: „KMP w Elblągu od początku pandemii Covid-19 jest przygotowana do realizacji swoich zadań z uwzględnieniem wszystkich wymogów sanitarnych, zgodnie z zaleceniami Głównego Inspektora Sanitarnego oraz KGP. Jakiekolwiek działania podejmowane przez policjantów są wykonywane w odpowiedni sposób i przy użyciu adekwatnych środków ochrony indywidualnej, tak aby zapewnić bezpieczeństwo zarówno interweniującym funkcjonariuszom, jak i mieszkańcom”. Odpowiedź perfekcyjna, nie ma się do czego doczepić, a najlepiej nie zadawać w ogóle pytań, bo i po co?

Postanowiłem więc przyjrzeć się bliżej funkcjonowaniu KMP, ponieważ dochodziły do mnie informacje, że „w komendzie jest gorzej, niż źle”, „stary (komendant) ma wszystko głęboko w d…”. Przez wrodzoną ciekawość zacząłem weryfikować więc odpowiedź uzyskaną od komisarza Krzysztofa Nowackiego, oficera prasowego KMP w Elblągu. Informacje uzyskane od pełniących służbę w KMP policjantów przyprawiają o dreszcze. Ale po kolei.

Policjanci przystępują do służby nie znając odpowiednich procedur bezpieczeństwa oraz zasad postępowania z osobami zakażonymi. Nikt ich nie przeszkolił w tym zakresie, a wszystkie umiejętności zawdzięczają wyłącznie własnemu parciu do wiedzy (pozyskują ją między innymi z Internetu). Nie jest to jednak wiedza, którą można uznać za wystarczającą. W komendzie nie było nawet żadnego szkolenia z użytkowania środków do indywidualnej ochrony przed zakażeniem koronawirusem. Co z tego, że „policjanci, jak i pracownicy KMP w Elblągu są wyposażeni w płyn do dezynfekcji rąk, jak i w płyn dezynfekujący powierzchnie”, skoro nie wiedzą, jak się go poprawnie używa, ponieważ nie ma żadnej instrukcji właściwej obsługi? Z dozowników z płynem do dezynfekcji rąk w zasadzie nie można korzystać. Na każdym piętrze jest tylko jedno małe takie urządzenie, zazwyczaj na końcu korytarza. Korzystanie z niego przez cały wydział jest wręcz niemożliwe, ponieważ utrudnia normalną pracę. Oczywiście dozownik umieszczony jest również w sekretariacie naczelników. Nie wyobrażam sobie jednak, by każdy funkcjonariusz wydziału mógł z niego korzystać wtedy, kiedy tylko zachodzi taka potrzeba. Wreszcie, co z tego, że pojemniki ze środkiem do dezynfekcji stoją na korytarzu, skoro zazwyczaj są puste?

A jak przełożeni dbają o zdrowie podwładnych i sprzęt? Na ich polecenie auta służbowe, które używane były w czasie pełnienia służby i w których transportowano osoby trzecie, nie były w ogóle odkażane. A w zasadzie to były – poprzez otwarcie drzwi i wietrzenie wnętrza pojazdu. To jest chyba ta procedura, o której wspomina p. Nowacki. Po służbie funkcjonariusze wietrzyli pojazdy, ale nie przeprowadzali w nich zabiegów odkażających, takich jak na przykład czyszczenie powierzchni kierownicy i panelu przedniego. Może mogliby to robić, tylko czym? Nie wyposażono ich przecież w odpowiednie środki dezynfekujące. Widać, że wietrzenie w KMP w Elblągu wystarcza. Ostatnio pojawiły się nawet urządzenia do jonizacji, jednak wykorzystywane są niezgodnie z przeznaczeniem, a przede wszystkim za krótko.

Co do ilości środków ochrony indywidualnej będących na wyposażeniu KMP nie uzyskałem żadnej odpowiedzi. Odpowiedź: „policjanci wyposażeni są w indywidualne środki ochrony, spełniające wymagane normy i zapewniające możliwość pełnienia służby zgodnie z obowiązującymi zaleceniami i przepisami, w ilości adekwatnej do potrzeb służby” mnie nie satysfakcjonowała. Postanowiłem więc sam zweryfikować przygotowanie policjantów do realizacji profilaktyki zakażeń koronawirusem. Okazuje się, że policjanci na patrole zabierają własne maseczki wielokrotnego użytku, ponieważ w komendzie maseczek jednorazowych jest „tyle, co kot napłakał”.

Słowem, na komendzie nie jest tak różowo, jak twierdzi służba prasowa KMP. Zacząłem więc dalej weryfikować słowa jej rzecznika. Okazuje się, że funkcjonariusze nie są wyposażeni w środki ochronne, nie dostają nawet maseczek jednorazowych i rękawic. Takie powinny znajdować się u dyżurnego i być przeznaczone dla każdej zmiany, co najmniej po kilka sztuk. Jak widać, przekracza to możliwości logistyczne KMP, co dziwne, bo zgodnie z odpowiedzią rzecznika takie środki pochodzą z zakupów Komendy Głównej Policji. Więc gdzie one są?

Co się zaś tyczy patroli, których zadaniem jest kontrola osób będących na kwarantannie lub chorych, sytuacja nie wydaje się zabawna. Jest raczej bardzo niebezpieczna. W pierwszej fali zakażeń koronawirusem, na ulice wyszli funkcjonariusze, którzy w służbie patrolowej nie byli kilka lat. W zasadzie cała komenda patrolowała teren. W tym czasie zawieszono prowadzenie dochodzeń na kilka miesięcy. Praca papierkowa stała, a osoby zainteresowane zaczęły pisać skargi. Wskutek tego, po zakończeniu pierwszej fali zakażeń wydano policjantom polecenie, by sprawy zaległe skończyć w ciągu jednego miesiąca. Oczywiście, że się udało! Nie mogło przecież być inaczej. Skoro komendant kazał, to funkcjonariusze bez problemu takie postępowania zakończyli. Statystyka się poprawiła, a komendant był zadowolony. Nie wiem, czy nazwać to głupotą, indolencją, czy może inaczej?

W dalszej części o tym, jak się pełni służbę w czasie pandemii.

Dr Wojciech Janik,

Były agent CBA, który ujawnił, że marszałek Marek Kuchciński został nagrany podczas seksu z nieletnią.

Pokaż więcej Redakcja
Pokaż więcej w  Kraj

Zobacz też

Posłowe chcą, by policjanci byli wyposażeni w kamery

Wiesław Szczepański (Lewica), przewodniczący sejmowej Komisji Administracji i Spraw Wewnęt…