Wracajamy do sprawy ochrony policjantów w Elblągu przed zakażeniem koronawirusem.

Policyjny patrol dwuosobowy, który kontroluje w domach osoby wskazane przez SANEPID, tj. te, które przebywają w izolacji lub są zakażone koronawirusem, wyposażony jest wyłącznie w jeden kombinezon. Jeden. To nie żart.

Można by przyjąć, że jest to kombinezon dwuosobowy. Może w KMP w Elblągu mamy do czynienia z ewenementem na skalę światową?

Polacy przecież potrafią kombinować. Do kombinezonu policjanci nie mają nawet rękawic, osłony twarzy (przyłbicy), a przede wszystkim odpowiednich maseczek filtrujących.

Jednak, co bardziej zaskakujące, kombinezon w który są wyposażeni jest kombinezonem uzyskanym od technika kryminalistyki. TO NIE JEST ŻART! Dla osób niewtajemniczonych – jest to kombinezon przypominający strój malarski.

Czy spełnia on jakiekolwiek normy bezpieczeństwa? Nie sądzę. Za to pan Nowacki jest odmiennego zdania. Zastanawia mnie więc, jakie normy spełnia. Może jakieś wewnętrzne? Zastanawia mnie także, jak musi wyglądać interwencja w takim kombinezonie.

Według p. Krzysztofa Nowackiego, oficera prasowego KMP w Elblągu „podejmowanie interwencji wobec osób, u których podejrzewa się tę chorobę, jest obwarowane odpowiednimi procedurami, które mają za zadanie zapobiec rozprzestrzenieniu się wirusa”. 

Chciałbym poznać te procedury. Warto też wspomnieć o tym, że funkcjonariusze nie posiadają także aktualnej listy osób kontrolujących. Często opóźnienie uaktualnienia wynosi kilka dni.

No i perełka. W odpowiedzi uzyskanej z KMP czytam: „wszczęte zostały odpowiednie procedury bezpieczeństwa w budynkach KMP w Elblągu, tak aby również interesanci odwiedzający komendę poddani byli odpowiednim rygorom sanitarnym.”

Zweryfikowałem również tę informację.

Zacznijmy od pokoju do izolacji osób wobec których zachodzi podejrzenie o zachorowanie na koronawirusa.

W takim pomieszczeniu przebywać mogą jednocześnie osoby z zewnątrz (interesanci), jak i umundurowani policjanci.

Reszta już nie jest taka różowa. Ten sam pokój do izolacji służy również do przyjmowania zawiadomień. Wcale bym się nie zdziwił, gdyby jednocześnie z izolowaną osobą przebywała tam osoba zakażona.

W zasadzie to chyba bez znaczenia, ponieważ pokój ten jest dezynfekowany w sposób urągający ochronie sanitarnej. Potwierdzają to moi rozmówcy, którzy dodają, że nie istnieją żadne procedury zabezpieczające ich przed zakażeniem.

Ich pokoje również nie są odpowiednio czyszczone, a przecież przebywają w nich interesanci, którzy mogą być zakażeni. Zresztą nie ma środków do dezynfekcji w wystarczającej ilości.

Odpowiedź komisarza Nowackiego: „mamy również odpowiednie procedury związane z minimalizacją ryzyka rozprzestrzenienia się wirusa, a także sytuacją stwierdzenia zakażenia Covid-19 pracownika lub funkcjonariusza KMP w Elblągu”, można więc włożyć między bajki.

Procedury, to procedury, a jak jest naprawdę? Poniższy przypadek jest szczególnie warty omówienia.

Patrol miał styczność z osobą, u której wykryto zakażenie. Po powrocie ze służby policjanci dziarsko spacerowali po budynku komendy. Mieli styczność z kilkudziesięcioma innymi funkcjonariuszami. Co zrobiono? Skierowano ich na kilkudniową kwarantannę (obowiązywała wtedy 14 dniowa) i wrócili do służby. Brawo! Przełożeni w ogóle nie przejęli się całym zdarzeniem.

A więc tak wyglądają te „odpowiednie procedury” o których pisał komisarz Nowacki.

Moi rozmówcy twierdzą natomiast: „procedur żadnych nie ma”, „nie ma sprzętu, a do roboty zabieram swoje maseczki”, „sztuka, sztuka i jeszcze raz sztuka”, „strach iść do pracy”.

Czy wietrzenie służbowych aut można uznać za odpowiednie przeciwdziałanie zakażeniom wirusem? Czy może brak sprzętu indywidualnej ochrony? A może brak płynu odkażającego?

Przypadek z 30 października br. jest również szczególny. Pokazuje on w kalejdoskopie, jak Komendant miejski policji insp. Robert Muraszko dba o swoich podwładnych, a p. Nowacki próbuje tuszować nieprawidłowości w komendzie (zresztą bardzo nieudolnie).

Jeden z policjantów z Wydziału Prewencji Kryminalnej i Wykroczeń został zakażony koronawirusem. Druga policjantka czeka zaś na przeprowadzenie testu. Skierowałem więc pytania do p. Nowackiego w tej sprawie. Interesowało mnie w szczególności, czy policjant ten miał styczność z innymi funkcjonariuszami, a przede wszystkim z interesantami.

Odpowiedź zaskakuje: „Pragnę poinformować, że w przypadku zarażenia koronawirusem policjanta podejmowane są wszelki przewidziane procedurami czynności zmierzające do minimalizacji skutków takiego zarażenia. W każdym przypadku jest to przez nas analizowane i podejmowane są takie działania, które mają uchronić innych pracowników czy funkcjonariuszy Policji przed dalszym rozprzestrzenianiem się wirusa na nich. Niezmiennie policjanci i pracownicy policji są wyposażani w odpowiednie środki ochrony indywidualnej.” Jakie były więc te procedury, skoro cały wydział wpadł w panikę, ponieważ zakażony policjant – mimo objawów (które zgłaszał przełożonym!) przychodził do pracy? Zakażony policjant miał również styczność z interesantami. Było ich co najmniej kilkunastu. Dlaczego więc oficer prasowy KMP w Elblągu p. Nowacki nie udzielił mi odpowiedzi na zadane pytania? Czyżby próbował coś ukryć? Odpowiedź nasuwa się sama. A może procedury, o których pisał, nie działały? Jak mówią moi rozmówcy z KMP: „procedury można o kant d… rozbić” oraz „dla starego tylko statystyka się liczy”. Po prostu przewidywalne.

Portale elbląskie dalej zaś milczą o zakażonym policjancie. Nie znajdziesz tam nawet jednego zdania o zakażeniu. Sytuacja nie powinna dziwić, skoro w Elblągu trwa niepisana umowa pomiędzy Policją, a miejscowymi dziennikarzami. Dziennikarzy nie interesują problemy wewnętrzne Policji, a w zamian dostają informacje od p. Nowackiego. Oczywiście pod stołem. Teraz ta sytuacja ulegnie zmianie.

Fragment odpowiedzi od p. Nowackiego wręcz zaskakuje: „Jednocześnie zwracam się z prośbą o przesłanie skanu, (zdjęcia) Pana legitymacji dziennikarskiej, celem sformalizowania kontaktu dziennikarz rzecznik”. 

Pierwszy raz spotkałem się z taką butą szeregowego policjanta, a przede wszystkim nieznajomością przepisów. Ciekawi mnie, czy p. Nowacki również wysyła zdjęcie swojej legitymacji przez niezabezpieczoną sieć teleinformatyczną Policji? Jakieś nowe standardy w KMP w Elblągu? A może na kursie w Szczytnie nie uczono? Nie będę tutaj podważać wiedzy p. Nowackiego, ale czytelnik sam wyciągnie wnioski. Może p. Nowackiemu chodziło o jakieś „inne sformalizowane” kontakty?

Dlaczego p. Nowacki nie udzielił mi odpowiedzi na pytania i próbował wprowadzić w błąd? Może nie spodziewał się, że weryfikacja informacji zawartych w odpowiedzi na moje pytania w zasadzie podważa każde jego zdanie. Sam byłem świadkiem, jak funkcjonariusze KMP w Elblągu poruszają się na terenie komendy bez jakichkolwiek maseczek. Nie przestrzegają zasad ochrony przed zakażeniem koronawirusem. Nie wspomnę o patrolach. W autach policjanci jeżdżą bez maseczek, mimo że zamieszkują w innych gospodarstwach domowych, ale już po ich opuszczeniu maseczki te zakładają. Ktoś chyba tu powinien dać przykład obywatelom?

Za całość takiego stanu rzeczy odpowiedzialny jest przede wszystkim komendant miejski p. Muraszko. Nie mogę jednak zrozumieć, dlaczego policjantów wysyła się do służby nie zapewniając im praktycznie żadnych środków ochrony przed zakażaniem? Przecież zgodnie z odpowiedzią p. Nowackiego policjanci mają właściwe środki ochrony indywidualnej „pochodzące z zakupów organizowanych przez Komendę Główną Policji”. Wydawać by się mogło, że powinny być to środki wystarczające. Dlaczego więc policjantom brak nawet środków podstawowych?

Moi rozmówcy stawiają sprawę jasno. Komendant Muraszko w zasadzie skupiony jest tylko na jednym zadaniu służbowym. „Stary chce być zapamiętany z tego, że przeprowadził nas na nowe miejsce” – chodzi tutaj o zmianę siedziby komendy. Muraszko w zasadzie skupia się wyłącznie na tym. Planował nawet budowę lądowiska dla śmigłowców, ale uniemożliwiły mu to czynniki trzecie. Cięcie wydatków w KMP w Elblągu odbija się przede wszystkim na służbie jego podwładnych. Policjanci z Elbląga nie mają odpowiedniego sprzętu, a do służby przychodzą ze swoim. Katastrofa.

Dlaczego komendant miejski, p. Muraszko, nie dba o zdrowie swoich podwładnych? Dlaczego wysyła ich do służby bez odpowiedniego zabezpieczenia przed zakażeniem koronawirusem? Wreszcie, dlaczego policjanci ryzykują własnym zdrowiem, a przede wszystkim zdrowiem interesantów, osób zatrzymanych i kontrolowanych? Czy to wszystko tylko dlatego, że w komendzie są ważniejsze wydatki? Będąc podatnikiem, płacącym na utrzymanie również i tej formacji, chciałbym mieć pewność, że w razie ewentualnej kontroli przez policjantów z KMP w Elblągu nie zostanę przez nich zakażony.

Skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle? Na to pytanie moi rozmówcy odpowiadają w zasadzie podobnie. Wszystkie ich odpowiedzi można skwitować krótko: ważniejsze wydatki, to budowa komendy, a nie zdrowie policjantów. P. Muraszko nie interesuje zdrowie podwładnych, a wyłącznie statystyka i możliwość przypodobania się komendantowi wojewódzkiemu.

Są jednak i pozytywy całej tej sytuacji. Po wysłaniu do KMP w Elblągu pytań dotyczących funkcjonowania w czasie pandemii, przystąpiono do naprawy fatalnej sytuacji w komendzie. Zastępca komendanta miejskiego, mł. insp. Tomasz Piaskowski, pod którego opieką jest już wydział prewencji, wydział ruchu drogowego, wydział prewencji kryminalnej i wykroczeń otrzymał nowy zakres obowiązków. Przez kilka dni nie robił w zasadzie nic innego, jak kontrola przestrzegania przez policjantów zasad pandemicznych, w tym użytkowania przez nich maseczek, również w czasie prywatnym, podczas poruszania się do i z pracy. W tym celu prowadził „czynności obserwacyjne” z okna swojego gabinetu. Bardzo to osobliwe, ponieważ wydawało by się, że osoba w tym stopniu powinna wykonywać bardziej skomplikowane czynności służbowe.

Puenta jest bardzo krótka: w KMP w Elblągu procedury nie działają. Nie ma środków do indywidualnej ochrony policjantów przed zakażaniem koronawirusem, a najważniejszym problemem komendanta miejskiego, nie jest ochrona podwładnych, a wyłącznie budowa nowego budynku komendy oraz statystyka.

Ciekawi mnie, co w reakcji na niniejszy tekst zrobi biuro spraw wewnętrznych z Olsztyna? Czy sprawa znowu zostanie zamieciona pod dywan? Ich dotychczasowe kontrole w KMP w Elblągu, to w zasadzie kpina z czynności służbowych. Wizyty w Elblągu ograniczają się wyłącznie do spisania tego, co wcześniej już ustalono pomiędzy policjantami, wobec których trwają czynności, oraz ich kolegami z inspektoratu wewnętrznego. Szeroka miotła zamiata wszystkie nieprawidłowości w KMP w Elblągu pod dywan. Do czasu.

Dr Wojciech Janik,

Były agent CBA, który ujawnił, że marszałek Marek Kuchciński został nagrany podczas seksu z nieletnią.

Pokaż więcej Redakcja
Pokaż więcej w  Kraj

Zobacz też

Posłowe chcą, by policjanci byli wyposażeni w kamery

Wiesław Szczepański (Lewica), przewodniczący sejmowej Komisji Administracji i Spraw Wewnęt…