Rozumiem pana oburzenie, na widok zdjęcia, gdy mój Tata, polski oficer, prowadzi badanie, podczas, którego miał za zadanie znaleźć ukrywających wśród niemieckich żołnierzy esesmanów.

       Zapewne oglądając to zdjęcie miał pan przed oczyma dziadka z Afrika Korps. To musiało być przykre patrzeć gdy do niedawna butni przedstawiciele rasy panów (proszę nie brać tego do siebie) stoją karnie przed polskimi oficerami, a w dodatku jeden z nich – mój Tata – jest polskim Żydem.

       Rozumiem ten ból. Ale to nie mój Tata wziął pana dziadka do niewoli. Chociaż z drugiej strony mógł to zrobić mój stryj prof. Jarosław Rudniański (proszę, tylko nie czepiać się nazwisk, bo znów ktoś nazwie pana antysemitą). Był żołnierzem 2 Karpackiego Pułku Artylerii Lekkiej, więzień gułagu, odznaczony Krzyżem Walecznych za Monte Cassino. Jak pewnie pan wie, polscy żołnierze przestrzegali konwencji genewskiej i zapewne dlatego pana dziadek, nie będąc esesmanem, przeżył wojnę.

       Zupełnie inaczej było z własowcami złapanymi przez Rosjan… Tam nie pomagały żadne tłumaczenia typu: zmusili mnie, ratowałem życie swoje i rodziny, byłem głodny. Nie było zmiłuj dla zdrajców.

       Jako człowiek prawie wykształcony, niedoszły teatrolog, rozumie pan te diametralne różnice w traktowaniu jeńców.

Moj Tata uczestniczył nie tylko w złapaniu „Ognia”, mordercy cywilów, byłego oficera UB, skazanego przez Sąd Wojenny Armii Krajowej na karę śmierci.

Łapał również i innych min gen. SS Günthera von Krappe (na zdjęciu ilustrującym mój Tata przesłuchuje generała).

Dziadek Janka Pińskiego też walczył w Armii, która przyszła ze wschodu. Zgłosił się na ochotnika. Wcześniej działał w konspiracji, był tajnym nauczycielem i finansował działalność najlepszej polskiej organizacji dywersyjnej Osa-Kosa. W niej z kolei wykonawcą wyroków śmierci na niemieckich katach i polskich zdrajcach był brat babci Janka, Mieczysław Uniejewski.

Temat przodków nie wywołaliśmy my, ale wy. Nie pozwolę obrażać moich bliskich. Dlatego pozwolę sobie na uwagę, że skoro dziadek w Afrika Korps, to wszystko czym pan może pochwalić się publicznie, to chyba lepiej żeby pan milczał.

Dołączam życzenie sukcesów w życiu zawodowym i osobistym.

Cieszę, że niedługo się spotkamy. Janek zaprosił mnie na świadka w procesie, w którym chce go pan karnie skazać za nazwanie antysemickim pana wpisu z użyciem plakatu nazistów Żydzi – wszy. Do pana informacji to ja do niego zadzwoniłem i poprosiłem, aby to napisał, w imieniu tysięcy polskich Żydów. Takie wpisy nie powinny pozostawać bez kary, przynajmniej publicznego napiętnowania.

Tomasz Szwejgiert

Pokaż więcej Redakcja
Pokaż więcej w  Kraj

Zobacz też

Posłowe chcą, by policjanci byli wyposażeni w kamery

Wiesław Szczepański (Lewica), przewodniczący sejmowej Komisji Administracji i Spraw Wewnęt…