Centralne Biuro Antykorupcyjne postanowiło kupić sobie nowy samochód. Konkretnie terenową maszynę o mocy przynajmniej 350 koni. Samego zakupu się nie czepiamy, szczególnie, że pojazd ma jeździć po bezdrożach Rzeszowszczyzny. Tam terenówka rzeczywiście może się przydać. Tak samo godne pochwały jest, że nie ma w SIWZ (Specyfikacja Istotnych Warunków Zamówienia) żadnych luksusowych dodatków typu lodówka, barek czy audiofilski sprzęt nagłaśniający. Wśród wymogów znajdziemy za to dokładne określenie takich parametrów jak kąt natarcia czy zejścia – ważne rzeczy gdy jeździ się poza asfaltem. To ma być wóz rzeczywiście „do roboty”.

Jak wiadomo specyfikacje przetargów często są pisane z myślą o konkretnym zakupie. Przyjrzyjmy się więc, czy służba mająca za cel zwalczanie korupcji przypadkiem nie rozpisała zamówienia, które może spełnić tylko jeden pojazd.

Nie wiedzieć czemu Biuro postawiło warunek benzynowego silnika. Samochody terenowe najczęściej napędzane są przez jednostkę dieslowską – jej wyższy moment obrotowy ma znaczenie przy przedzieraniu się przez bezdroża. Przez to odpada całkiem sporo dobrego sprzętu. Głównym problemem jest jednak prześwit. W specyfikacji określono minimum 290 mm. To potwornie dużo. Z naciskiem na „potwornie”. Tego parametru nie spełniają nawet terenówkowe legendy jak Jeep Wrangler (252 mm) czy Mecedes G-klasa (241 mm). Dodajmy, ze wymagane jest, by samochód mogła prowadzić osoba mająca prawko kategorii B. Odpadają więc wszelkie potwory typu Unimog.

Tym samym wymóg większego niż 29 cm prześwitu spełniają tylko trzy samochody. To Land Rover Defender, Volkswagen Touareg i Cadillac Escalade. Można by wiec uznać że jest wszystko w porządku. Trzy różne oferty – jest z czego wybierać. Niestety nie. Land Rover odpada z innych względów – jest zbyt krótki i nie mieści się w założonych przetargiem parametrach długości i rozstawu osi. Touareg? Niestety też nie. Dieslowskie warianty by mogły być – te bowiem mogą mieć regulowane zawieszenie i odpowiednią moc. Benzynowa jednostka nie dość że ma o 10 KM za mało to jeszcze jest montowana tylko w podstawowej wersji terenowego Volkswagena. W tej zawieszenie jest stałe. Pozostaje więc tylko Cadillac. Escalade to prawdziwe, amerykańskie monstrum. Olbrzym, którym poruszają się zespoły realizacyjne FBI oraz czarnoskórzy raperzy. Wymagania spełnia. Jest tylko jeden problem, to samochód który nie jest oferowany na polskim rynku.

Niedawno przez media z hukiem przewaliła się informacja o przetargu na luksusowy samochód dla prezesa NBP. Specyfikacja była tak napisana, że jej warunki spełniał tylko jeden model na rynku – Mercedes GLS 400d. za bagatela 425 tys. zł. To znaczy tyle kosztuje goła wersja bez żadnych dodatków, bo rozsądnie wyposażony pojazd to minimum 600 tys. zł.

CBA postanowiło być sprytniejsze. Rozpisało przetarg, którego wymogów nie spełnia żaden pojazd. Można i tak. Tylko po co?

 https://bip.cba.gov.pl/bip/zamowienia-publiczne/ogloszenia-o-zamowieni/2186,Zakup-pojazdu-sluzbowego-SUVterenowy.html

https://bip.cba.gov.pl/bip/zamowienia-publiczne/ogloszenia-o-zamowieni/2186,Zakup-pojazdu-sluzbowego-SUVterenowy.html
Pokaż więcej Redakcja
Pokaż więcej w  Aktualne

Zobacz też

Rzekoma kochanka Andrzeja Dudy, w rządowych systemach

Jolanta Rosiek, występująca na twitterze jako @jolka_93 od kilkunastu miesięcy opowiada in…